J&A – wesele w Rezydencji Miętowe Wzgórza

Gdyby Jola i Adam wystartowali w konkursie na perfekcyjnie zaplanowane wesele, na pewno znokautowaliby całą konkurencję, zgarniając wszystkie możliwe nagrody. No, może jedna mała statuetka powędrowałaby do ich rudego, leniwego przyjaciela, który bacznie, z pozycji kanapy, przyglądał się poczynaniom gości i pary młodej. Poznajcie uroczych Jolę i Adama, których mistrzowskie wesele odbyło się w Rezydencji Miętowe Wzgórza!

Bordo z miętą ;)

Niech nie zwiodą Was delikatna uroda Joli i sympatyczny uśmiech Adama! Podejrzewamy, że w żyłach tej uroczej pary płynie paliwo, albo inna, prawdziwie motocyklowa krew, którą pokazali nam podczas sesji narzeczeńskiej! W przenośni oczywiście! Pokazali nam także, jak organizować wesele z przytupem, z klasą i pełną parą!

Impreza Joli i Adama odbyła się w Miętowych Wzgórzach – rezydencji znajdującej się w Trębkach Nowych, nie tak daleko od Nowego Dworu Mazowieckiego. Ale nie lokalizacja zasługuje na uwagę, lecz sam wystrój Miętowych Wzgórz. Po przekroczeniu progu mieliśmy wrażenie, że znajdujemy się w jednej z nadmorskich rezydencji Long Island. A to dlatego, że wnętrza zaprojektowane zostały właśnie w tak zwanym stylu hampton. Choć architektury nie studiowaliśmy, możemy odrobinę wtajemniczyć Was w znaki rozpoznawcze designu przybyłego wprost z Ameryki. To między innymi przestrzenność gotowa zapewnić swobodę każdemu, kto chciałby zregenerować siły we własnym towarzystwie, wszechobecna biel podkreślającą efekt wspomnianej przestrzenności, a także całe mnóstwo charakternych detali jak ogromne żyrandole czy miękkie poduszki w kolorze morskim. Wystrój Miętowych Wzgórz i aranżacja wesela Joli i Adama pasowały do siebie doskonale – orzeźwiająca mięta nadawała lekkości wyrazistemu i obecnemu niemalże w każdym detalu kolorowi bordo, a eleganckie złoto dodawało swoje trzy grosze, dopełniając niesamowity efekt. Choć w ciągu 10 lat pracy byliśmy już na kilku weselach, Miętowe Wzgórza zrobiły na nas niemałe wrażenie ;)

Wesele w Miętowych Wzgórzach

To, że Jola i Adam wybrali Miętowe Wzgórza i to, że mają gust, już wiecie. Wiecie też, że za przesympatycznymi uśmiechami kryje się pasja do szybkich jednośladów. Nie zdradziliśmy Wam jeszcze, kim jest ów leniwy rudy przyjaciel, który brał bierny udział w przygotowaniach! Otóż to kot młodych, który swym charakterystycznym kocim spojrzeniem zdawał się krytykować wszystko, co tylko pojawiło się przed jego skośnymi oczyma. Z kotem się nie zgadzamy, bo zupełnie nie było czego krytykować! A już na pewno nie ekstra samochodu maserati, którym Jola i Adam jechali do ślubu, cudownego pierwszego tańca pośród ciężkiego dymu przypominającego chmury, ani genialnego zespołu na czele z Mariuszem Dybą, który zachwycił nas wykonaniem piosenki „Początek”! Lista pochwał powinna zawierać jeszcze mnóstwo elementów takich jak przepyszne makaroniki i nalewkę, którymi młodzi uraczyli swoich gości, w tym nas. O spożyciu nalewki ze względów etycznych nie piśniemy ani słowa, za to nasze podniebienia do dzisiaj pamiętają smak makaroników – niebo w gębie!Joli i Adamowi dziękujemy i życzymy, aby kolejny etap ich życia był równie piękny i równie ekscytujący, co wesele w Miętowych Wzgórzach! Pozdrówcie od nas rudego leniwca!